poniedziałek, 31 maja 2010

Założenia silnie ogólne

W mym ogólnym założeniu nasza kampania ma być trochę uproszczoną wersją  OF, którego rozgrywaliśmy tutaj. Uproszczenia wynikają zarówno z samego charakteru podręcznika do Operacji Democles jak i z chęci aby tym razem skończyć szybciej niż po roku ;-)


Tak więc główną naszą bazą będzie podręcznik dostępny na stronie Rackhama ale wciśniemy tam także szereg zmian.



Mapa
Pierwszą dużą zmianą będzie wprowadzenie mapy. Poszczególne scenariusze zostaną na niej wpisane w konkretne regiony. Chcąc zdobyć dany region należy pokonać dotychczasowego właściciela w danym scenariuszu. Defaultowo posiadaczem wszystkich regionów są rzecz jasna Therki (nie licząc jednego sektora UNA - co ma obrazować ich wcześniejsze przybycie na planetoidę) i to one będą stawać do walki jeśli nie ma drugiego przeciwnika. W przypadku gdyby kilka armii jednocześnie potykało się o dany region, będziemy modyfikowali odpowiednio scenariusz i rozgrywali jedną wspólną bitwę.
Niektóre regiony (konkretnie 6 z 18) dają także pewne dodatkowe plusy za ich posiadanie. Przynależeć one będą do gracza, który posiadał dany sektor na początku danej tury.

Jeszcze kilka uwag o mapie. Rozpoczynając kampanie armie inwazyjne znajdują się na swych statkach kosmicznych, którymi przybyły na Democlesa. Owe Statki-Matki są odpowiednikiem HQ z OF: Nie można ich stracić i zawsze można wyprowadzić z nich atak, nawet jeśli nie ma się już w posiadaniu żadnych innych sektorów.


Uwaga: Początkowy region UNA nie jest ich Statkiem-Matką, a więc może być stracony tak jak wszystkie inne sektory. W takim wypadku chcąc kontynuować grę muszą tak jak wszyscy rozpoczynać ponowny atak od Statku-Matki.

Therianie natomiast nie mają Statku-Matki bo są u siebie (mniej więcej). Zawsze natomiast mogą zaatakować dowolny region z niższego poziomu, gdzie przecież także znajdują się ich sektory.

Rzut oka na mapę (której póki co nie ma, więc nie ma w co rzucać (ale liczę szczerze na wsparcie w tej kwestii i na to, że niedługo się pojawi ;-) )) wystarczy żeby zorientować się, że poszczególne sektory połączone są w warstwy. Są ich trzy poziomy i odpowiadają trzem fazom kampanii. (znaczy jest też i poziom 4ty- Rdzeń, ale on się rządzi trochę innym regułami o czym napisze dalej). W trakcie trwania danej fazy możliwe są ataki wyłącznie w jej płaszczyźnie. W momencie przejścia do kolejnej, można atakować w dół, korzystając z jednego z dostępnych w danym sektorze korytarzy.
Wyjątkiem od tej reguły jest sytuacja, w której jedna z armii inwazyjnych zdobędzie 3 sektory danego poziomu. Jeśli tak się stanie to na początku następnej rundy może atakować niższą warstwę (korzystając z ewentualnych zasad specjalnych następnej fazy). Reszta graczy wciąż walczy na starym dotychczasowym poziomie i będą mogli dołączyć do lidera dopiero w następnym tygodniu.



Przebieg rozgrywki

Cała kampania podzielona jest na 3 fazy. Każdą z nich podzielimy dodatkowo na 4 tygodnie. Marzeniem ściętej głowy jest aby te tygodnie odzwierciedlały tygodnie rzeczywiste, ale zobaczymy co da się zrobić ;-)
W każdym tygodniu każda ze stron może wyprowadzić jeden atak z dowolnego posiadanego sektora, lub ze Statku-Matki. Po tej mini turze "movmentu" rozgrywamy odpowiednie bitwy.
Tak więc w danym tygodniu każdy gracz stoczy jedną bitwę, w której będzie agresorem i x w których będzie się bronił. W przypadku Therków ten x jest wyjątkowo duży dlatego do ich prowadzenia przypiszemy dwóch graczy dla rozładowania kolejek.


Technicznie chciałbym aby rozgrywka wyglądała tak, że w ciągu tygodnia spływają Wasze decyzje, ja to wrzucam na bloga w sobotę, a potem spotykamy się dajmy na to w niedziele i gramy te bitwy, które z tego się urodziły. Z racji, że prędzej czy później pojawi się problem z maruderami to proponuje już na wstępie przyjąć zasadę, że jeżeli kogoś nie ma, no to po prostu nie atakuje, a w obronie jego pozycje zajmują tostery. Znacznie przyspieszy to rozgrywkę ;-)
Ewentualnie możemy przyjąć nieprzekraczalny limit dwóch tygodni na tydzień. Powinno dać radę.


I jeszcze jedna kwestia. W pierwszej turze Therki movmenta nie mają. Są zbyt zaskoczone faktem, że jakieś śmieszne ludziki im po dachu grasują. Mogą się więc jedynie bronić. Potem już normalnie robią movmenta.


Armie

W odróżnieniu od OF nie będzie ciągłości armii. Każdorazowo mamy do dyspozycji 1500 punktów dzielonych 1000/500 w ataku i 750/750 w obronie. Armia nie jest też fizycznie zlokalizowana w danym sektorze. Może być wszędzie i zewsząd wyprowadzić atak. Także i ze Statku-Matki.
Mimo braku ciągłości utrzymujemy jednak medale.Zgodnie z podręcznikiem przyznawane one są wybranemu oddziałowi za każde 10 VP zdobyte na polu. Przejąłbym tu w pełni system który wypracowaliśmy z chłopakami na Elysee. Sprawdzał się całkiem nieźle.
Medale przepadają jeżeli dany oddział zostanie usunięty w którejś z bitew z rozpy (nie dotyczy Therków ze względu na szeeeeeroki front, na którym walczą), lub po prostu zginie. Wyrównywanie składu, zmiana oficera, czy nawet uzbrojenia specjalistów nie robi natomiast różnicy.

Dodatkowo wprowadzam pewne ograniczenia jednostek. Przede wszystkim wywalamy trójki. Na tak małe punkty pojazdy typu trzeciego są zdecydowanie zbyt przepakowane. Nie do końca też mieściłyby się w tunelach Democlesowych.
Drugie ograniczenie to kwestia, którą sygnalizowałem w niedziele, a o którą pytam Was - Czy gramy z oddziałami wydanymi po Democlesie?

Z jednej strony niby i tak wciskamy Cogów więc może nie ma co się przejmować jakąś tam wydumaną zgodnością "historyczną".
Z drugiej może fajnie zagrać czymś innym i trochę inaczej. Szczególnie, że na prawdę dziwnie wyglądała by Nina/Babel biegająca po korytarzach Democlesa, który ją "zrodził" i walcząca o Consesnsus ;]

Osobiście więc trzymałbym się gry bez nowych jednostek (jednocześnie robiąc wyłom dla sapportów, które też niby wchodzą w OF dopiero, ale bez nich robienie rozpiski Małpami czy Chudymi to koszmar, więc nie ma chyba co się napinać).
Jak widzicie stworzyłem ankietę na ten temat. Głosujcie więc i decydujcie. Vox populi, vox dei ;-)


Wygrana w kampanii

Celem kampanii jest dotarcie do jądra Democlesa na poziomie -3 i postąpienie z nim odpowiednio do swych przekonań, ale jednocześnie i dołożenia jak największego łupnia przeciwnikowi. Ze względu na tą dwoistość proponuje dwie równoległe formy zwycięstwa:

Zwycięstwo Strategiczne - dla armii która zdobędzie najwyższą procentową ilość wygranych bitew. Na końcu kampanii przeliczymy kto ile zdziałał i wyłonimy lidera. Jednocześnie podkreślam, że wartość ta musi być procentowa, bo ilość bitew, które stoczą Therki będzie nieporównywalnie większa.
Jednocześnie wciąż mam problem z hipotetyczną sytuacją w której wygrywa kampanię strona, która rozegrała 1 bitwę, wygrała, a potem już więcej się nie chciała bawić. W końcu miała by 100%, nie? ;-)
Jestem więc otwarty na propozycje ewentualnej korekty tego zapisu (na przykład ograniczając kandydatów tylko do tych biorących udział w finałowej bitwie).

Zwycięstwo Fabularne - będzie przyznane armii, która wygra Wielka Finałową Bitwę i tym samym zdecyduje o losach Democlesa. WFB rozgrywana będzie na trochę odrębnych zasadach niż inne scenariusze. Za podstawę posłuży finałowa misja z podręcznika "Log Off?", ale wezmą w niej udział wszystkie armie, które w danym momencie będą posiadały sektory na poziomie -3. Różna będzie jednak wartość punktowa ich sił.Stronnictwo, które jako pierwsze zaatakuje sektor Rdzenia poprowadzi pełne 1500 punktów, reszta armii inwazyjnych będzie posiadała siły mniejsze (o wartości zależnej od ich dotychczasowych sukcesów we wszystkich wcześniejszych bitwach) oraz wprowadzane dopiero od 2 tury gry.


Zwycięzca WFB zostaje niepodzielnym władcą Democlesa. To co stanie się z nim dalej zależy tylko od jego zachcianki!


No i póki co chyba tyle.
Kończyć trzeba bo znów tego napociłem jak za starych czasów, a szef tym razem mniej pobłażliwy.
Koniecznie dajcie znać co o tym myślicie i jakby co będziemy kombinować jak zrobić żeby było lepiej.
Zagłosujcie też w Ankiecie. Czas do soboty ;-)

A na koniec jeszcze swego rodzaju disclaimer ;-)

Punkt 1 - to nie jest OF. Nie będzie nim nasza gra i nie będzie też ten blog. Powód jest prosty i prozaiczny - jestem stary (:P) zabiegany i nie dam rady sam tego pociągnąć na taką skalę jak wtedy. Dlatego też całość odrobinę uprościłem i odciąłem te elementy, które najbardziej dawały mi w kość jako orgowi. Natomiast jeżeli ktoś chciałby pomóc, czy też popisać posty.. to zapraszam :-)

Punkt 2 - w swym założeniu Operacja Democles to raczej ciąg rozgrywanych po sobie bitew niż prawdziwa kampania oparta na mapie, dlatego też musiałem trochę pokombinować żeby jakoś to poskładać. Oczywiście nie miałem okazji tego przetestować więc bardzo szybko mogą wyjść jakieś dziwne sytuacje, o których teraz nie pomyślałem. Z góry więc zastrzegam sobie możliwość zmiany zasad w trakcie rozgrywki. Wiem, że to słabe i może wkurzyć, ale inaczej tego nie ugryziemy. Tak więc czujcie się ostrzeżeni ;-)

Punkt 3 - gramy po to żeby się dobrze bawić i zagrać kilka(naście) niekonwencjonalnych bitew, a nie po raz enty zdobywać bridgeheada. Scenariusze czy zasady pewnie nie zawsze będą sprawiedliwe ale nie w tym rzecz. Chodzi o fun ;-)



Pozdr
Gim.

2 komentarze:

  1. Gimlet jak masz chwile czasu to podeślij szkic mapy ... postaram się ją szybko zrobić jozef.los@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  2. poszedł forwardzik.
    Dzięki ;-)

    OdpowiedzUsuń