...czyli przebudzenie UNA!!
Ale jak to?? - zapytacie.
Co z tymi dwoma bitwami co wisiały?
A no tak to!
Miałem być bezwzględny to jestem.
...znaczy tak konkretnie to zapomniałem o tym i już zacząłem mięknąć, ale na szczęście zostałem szybko doprowadzony do poziomu ;-)
Tak więc nie czekając więcej na maruderów ruszyliśmy do kolejnych bitew.
Po szybkim movmencie okazało się że:
- Cogi - pójdą na południowy sektor 4.
- Red Blok - pójdzie tam też i tym razem nie będzie już odwrotu od ich bitwy (o czym więcej przeczytacie jutro).
- UNA - zmienia diametralnie taktykę i zamiast szturmowania północnego lądowiska Tarmac, ruszy obić trochę komunistów w Sektorze 3.
- Karmanie - korzystają z faktu, że UNA poszła na pd sami ruszą na północ i rzeczony Tarmac zdobywać będą.
- Therianie - widząc szerzące się zagrożenie w postaci powszechnej anoreksji przytną natomiast Chudych w ich mateczniku w Sektorze 5.
No więc zaczynamy:
UNA vs RedBlok - Landing
Tym razem Jonatan postawił na M.IND. Doskonały wybór! Zmasowany atak jego jednostek zmechanizowanych, wsparty ostrzałem artyleryjskim oraz niezawodnymi TacArmsami dosłownie zmiótł Czerwonych w ledwo kilka tur. Filip nie miał w zasadzie nic do powiedzenia. Nawet udało mu się zniszczyć jednego łazika ale to w żadnym stopniu nie było w stanie powstrzymać szarżujących niebieskich, którzy tego dnia byli nie do pokonania!!
Cogs vs Therians - Fire in the Hole!
Tosterami dowodziłem ja. Wziąłem najbardziej wypasioną rozpę na Cyphersach, dorzuciłem naszą Tiamatkę medalistkę i ruszyłem bić Chudych zanim nas wszystkich zaleją ;-)
Plan był prosty, dopaść, stratować, zarżnąć - jeśli wystąpi potrzeba - powtórzyć.
Granie na Tiamat bez Tiamat nie jest zbyt dobrze rokującym przedsięwzięciem więc możecie sobie dopowiedzieć co było dalej. W akcji totalnej desperacji rzuciłem się jeszcze do hth dwoma oddziałami golemów bo miałem większe szansę, że zarysuje kolejnego wanna be transformersa i chyba nawet z 2 rany zadałem. No ale z autoreperem to se mogłem.
Chudzi natomiast zgarnęli 2 medale na Huntersach - taktyczny, bo kitrali się na targecie przez całą bitwę, oraz snajperskich bo to oni strzałem przez pół pola bitwy Tiamatkę zmiękczyli.
Sektor 5 wciąż pod panowaniem Cogów. Tomek natomiast wciąż niepokonany. Gratulejszyns!
Therians vs Karmans - Tarmac
I znowu za konsolą Tosterów ja. Futrzaków pędził Józek. Z racji, że grałem już ten scenariusz, to postanowiłem sobie poeksperymentować z rozpiską. W ramach moich tffuu - rczych przemyśleń wpakowałem saporta z Sonicami ("bo od siły 8 to Małpy będą padały masowo!") oraz rzutem na taśmę wywaliłem Relaya z Bane'ów ("bo bardziej się opłaca wziąć Alphe do Golgota i jakiegoś drugiego szeryfa jakby co"). Byłem całkiem hepi z moich przemyśleń, aż do momentu w którym mi Józek powiedział że gra.. Novą :] No i na wstępie pół armii w plecy.. kul.
Chwilę potem byłem już absolutnie pewien, że przerżnę. Odział Anakong naspeedowanych pigsami wywalił do przodu i rzucił granaty dymne, którymi oznaczyli miejsce zrzutu dla wypasionego oddziału Corneliusa. Też z resztą na speedzie. To co widzicie na zdjeciu z boku to sytuacja w 1 turze gry!!
Wprowadziłem mojego Incubi-snajpera i zacząłem systematycznie ściągać to zapchlone towarzystwo, ale mimo wszystko nie wyglądało to różowo. Szczególnie, że na drugim skrzydle Trike zjarał mi znaczna część kolejnej piechoty.
Sytuacje odmieniło dopiero pojawienie się z deploya moich ostatnich aktywowalnych Golemów. Zrzuciłem ich tuż przed Corneliuszem i odpaliłem na bliskim. Dzięki wadzie Novy kolejna aktywacja Golemów i kolejny ostrzał na bliskim. Szeregi Małp zaczęły się przerzedzać. W końcu jednak rzuciły się do hth i to czego mięśnie nie zdziałały to potem jeszcze Anakongi poprawiły.
Nie miałem głównego szeryfa. No ale nic. Na to akurat byłem przygotowany. Co ważniejsze nie miał go też Józek, a więc nie mógł mnie blokować. Z reszta nie waga bo i tak znów były te zawirowania gówniane i nikt nic nie mógł robić. Oznaczało to natomiast, że mogłem wprowadzić wreszcie moje Bane'y i Saporta. . Całkiem o tym nie myślałem więc nie sprawdziłem accsesów. Tak w zasadzie to byłem przekonany, że tu są permanentne deploye jak w OFie a tu Zonk bo nie (i dobrze, bo to ultra przepak dla obrońcy). No i tu mi się przyfarciło po maxie, bo turę wcześniej moim jedynym żyjącym Golemem (który przetrwał konfrontacje z Trikiem), odskoczyłem odrobinę aby się schować. No i analiza mapy wykazała, że jakiś szósty zmysł mną kierował, bo odskoczyłem centralnie na Drop Pointa. Moje upragnione rezerwy wreszcie zeszły! Rachu ciachu i Małpy do piachu. Ostatni kudłaty padł i sektor był obroniony.
Punktowo wyszło 12 do 2, ale wynik w żadnym stopniu nie oddaje przebiegu starcia. Józek był naprawdę o krok od zmiecenia mnie i tak prawdę mówiąc, to wciąż za bardzo nie wiem jak się stało, że jednak się wybroniłem :) Snajper-Incubi może ma jakieś swoje przemyślenia i właśnie za nie oraz za swe inne zasługi dostał medal taktyczny.
No i to tyle na dziś.
Zapraszam jutro na dłuższą relację z zapowiadanej bitwy RB vs Cogi.
Pozdr
Gim.
Gratuluję obrony Tarmac.
OdpowiedzUsuńSkładam kondolencje z powodu utraty medalowej Tiamat
Nastepny atak na Cogów poprowadzę ja ;)